![]() | Start » Newsy | ![]() |
Malta - niezapomniane wrażenia |
Od piątku do niedzieli wybraliśmy się z Edytką do Poznania na koncert Nelly Furtado. Miał być koncert a otrzymaliśmy niesamowitą dawkę emocji.
Może zacznę od początku. W maju padł pomysł, żeby wybrać się do Poznania na koncert Nelly Furtado oraz przy okazji zwiedzić sobie to genialne miasto. Jak zaplanowaliśmy razem z Edytką tak uczyniliśmy.
Po przyjeŹdzie do Poznania około godziny 14 wybraliśmy się na rynek w celu napełnienia brzuszków a następnie udaliśmy się na Maltę aby być wcześniej celem wywalczenia bliższych miejsc. Jednak okazało się, że jesteśmy dużo za wcześnie, więc udaliśmy się wokoło jeziora Maltańskiego zaliczywszy po drodze browarka, lody i tor saneczkowy 
O godzinie 18 ochrona zaczęła wpuszczać zbierające się przy dwóch wejściach tłumy fanów. O godzinie 20 support zagrała Patrycja Markowska. Po którym około godziny 21:20 wyszła na scene główna gwiazda wieczoru czyli utalentowana piękność Nelly Furtado. Zaczęło się tak jak Jej sukces czyli od piosenki "I'm like a bird", publiczność szalała. Niestety podczas trzeciego utworu niebo się rozdarło i zalało wszystko i wszystkich. Koncert został chwilowo przerwany ze względów bezpieczeństwa.
Tutaj pewne sprostowanie do tego co piszą i głoszą media! Fani nie zaczęli uciekać do domów! Część owszem uciekła ale do pobliskich stoisk pod namioty aby się schować. Natomiast większość publiczności czekała moknąc w deszczu na dalszy ciąg imprezy. Po paru minutach zgasło oświetlenie sceniczne i nastała ciemność oświetlana jedynie niesamowitymi błyskawicami, które publiczności wyryły się głoboko w psychice, jednak większość nadal pozostawała na miejscach... bo i tak byliśmy już wszyscy mokrzy! Po ponad pół godziny prowadzący imprezę Artur Orzech wyszedł do publiczności i oznajmił bez mikrofonu pierwszym rzędom publiczności, że koncert został odwołany a nowy termin jest negocjowany! Dopiero wtedy się rozeszliśmy w ciemności szukając najkrótszej drogi do domów.
Ponad dwudziestotysięczny tłum przemierzał w kierunku miasta blokując ruch samochodów także utrudniony z powodu panujących warunków. Najciekawszy widok zaobserwowaliśmy na stacji benzynowej przy rondzie gdzie pod dachem zamiast samochodów stał ciasno tłum fanów kryjących się przed burzą. Z Edytką żeśmy jakoś dochlapali się do Hostelu gdzie po gorącym prysznicu obaliliśmy leczniczo Tequille
. Wszyściutko mokre nawet kasa w portfelu!
W sobotni poranek po godzinie 7 już obudził nas upał i uśmiechnięte słoneczko. Niema sensu się wylegiwać, idziemy zwiedzać Poznań przy okazji może się dowiemy co z koncertem. Jeszcze dobrze nie wyszliśmy z Hostelu a 3 razy się dowiedziliśmy od innych fanów o koncercie który odbędzie się tego dnia o 18 godzinie! Super! Humor poprawiony! Poszliśmy zwiedzić Cytadelę wraz z muzeum, następnie Ostrów Tumski. Koło południa na rynku napełniliśmy brzuszki i zwiedziliśmy jeszcze Muzeum Narodowe oraz Fare (niesamowity kościół). Wróciliśmy do Hostelu się przebrać w mokre ciuchy które zdążyły przez te pare godzinek wyschnąć na wiór (31 stopni w słońcu) i udaliśmy się na Maltę zboczywszy jeszcze do Starego Browaru, który chcieliśmy jeszcze zobaczyć.
Na maltę przyszliśmy po godzinie 16, ochrona już wpuszczała ludzi, nie sprawdzała już biletów... więc publiczność poszerzyła się o prawie każdego mieszkańca Poznania! Tym razem nie daliśmy się przekrzyczeć burzy więc nas minęła! Nelly była niesamowita tak samo jak publiczność śpiewając i klaszcząć głośniej niż na Euro2008
. Nelly zaprezentowała fantastyczny koncert! Kto nie był niech żałuje, bo miałby tak samo cudnie zdarte gardło jak My! Extra koncert!!! Nelly nagrodziła publiczność za wytrwałość koszulkami i piłkami.
Po koncercie wyruszyliśmy na rynek kontynuować udany dzień! Najpierw kolejki browarków na rynku pod parasolkami! Potem szybki ostry kebab. Następnie nasze zmęczone nogi domagały się jeszcze muzyki więc udaliśmy się na dyskoteke połączoną z karaoke! Świetnie się bawiliśmy do póŹnych godzin nocnych. Wracając do hostelu podziwialiśmy pięknie oświetlone stare miasto! Edytka stwierdziła, że się zakochała w tym miejscu... no ja już to stwierdziłem w zeszłym roku jak tu sam byłem, miasto wyjątkowe! Gorąco polecam!
W niedzielę żal było nam opuszczać Poznań, dlatego to przeciągaliśmy w łóżeczku
ale w końcu wyjechaliśmy i udaliśmy się w kierunku śląska po drodzę zatrzymując się we Wrocławiu aby też troszkę pozwiedzać! Ostrów Tumski, Kościół Garnizonowy, Rynek, legendarny Browar Spiż w którym zrobiliśmy sobie przerwę! Nie mogłem pozwolić by Edytka była we Wrocławiu i nie zakosztowała piwa tego browaru z chlebkiem ze smalcem! Ja wziąłem na wynos w extra buteleczce aby też sobie podegustować w domu te pyszne piwko. Po pszennej przerwie poszliśmy szukać krasnoludków na rynku, które są ozdobą miasta.
Przedostatnim punktem naszego zwiedzania była słynna Panorama Racławicka, obraz batalistyczny mający wymiar 15metrów wysokości i ponad 120metrów długości. Wywieszony jest w rotundzie ze specjalnie przygotowaną ekspozycją aby nadać obrazowi efekt trójwymiarowości. Pełen respekt dla malarzy tego dzieła a jeszcze większy szacunek dla ludzi którzy po II wojnie światowej zniszczony obraz odzyskali karkołomnymi zabiegami!
Na sam koniec wyjechaliśmy ze starego miasta Wrocław w kierunku Parku Szczytnickiego w którym jest piękny Ogród Japoński, świetna długa Pergola przy wodzie (niestety wode wypompowali akurat, jakiś remont). Nastepnie przy parku za Pergolą stoi słynna Hala Stulecia, Iglica z Expo oraz stara wytwórnia filmów fabularnych. Podczas fotografowania Iglicy pogoda się zepsuła i nastapiła powtórka z Poznania czyli niesamowite ilości deszczu! Udało nam się szybko schować w samochodzie! Niestety na tym koniec zwiedzania gdyż całą droge powrotną z Poznania do Rybnika i Jastrzębia towarzyszyła nam ulewa!
Choć 3 dniowy wypad zafundował nam niezliczoną ilość deszczu, wyjazd okazał się niesamowitą wyprawą która głęboko wryła nam się w pamięć o której będziemy opowiadać naszym prawnukom!
Podsumowanie statystyczne: 3 dni, 770km samochodem, 43km z buta, 2 koncerty, 2 ulewy, disco, karaoke.
Ale się rozpisałem! Phi i tak to moja strona to moge sobie pisać ile chce! 
Pozdrawiam Edytkę, moją towarzyszkę tej wyprawy a także wszystkich fanów którzy czekali wraz z nami w piątkową ulewę na kontynuację koncertu!



